sobota, 14 maja 2016

KagaKuro (cz.2)

To już dzisiaj, prawda? To dzisiaj ma wrócić. Tak bardzo za nim tęsknię… W końcu go zobaczę.
Zwlokłem się z kanapy, pozbierałem walające się po podłodze zabawki Nigou, wyrzuciłem do kosza puste opakowania po shake’ach i instant zupkach, leżące na fotelu ubrania zaniosłem do prania. Jak mogłem tak zapuścić to mieszkanie? Otworzyłem okno, zaparzyłem kawy. Nienawidzę jej smaku, jest strasznie gorzka, ale czy mam inne wyjście niż jej wypicie? Muszę się rozbudzić przed spotkaniem z nim. Okej, teraz odkurzanie. Złapałem za stojący w kącie sypialni odkurzacz, pognałem ze zbiornikiem do zlewu i napełniłem go wodą, złożyłem urządzenie i włączyłem. Okropny szum wdawał się z samego rana we znaki, ale nie mogę pozwolić, by on wrócił do tak zaniedbanego mieszkania, prawda? Oprócz odkurzenia wszystkich pokoi, pozmywałem też podłogi i starłem kurze, po czym w końcu poszedłem do łazienki. Szybko zalatwilem swoje poranne potrzeby typu prysznic i toaleta. Następnie w trybie błyskawicznym się ubralem i nie kończąc kawy czym prędzej popedzilem na lotnisko. To już za chwilę…
Z niecierpliwością czekam w znajdującej się po drugiej stronie ulicy kawiarni na jego przybycie wpatrując się w drzwi prowadzące do wyjścia z lotniska oraz wypatrując jego burzliwej, szkarłatnej czupryny i wysokiej sylwetki. Powinien już tu być…
- Kuroko!- usłyszałem w końcu od strony wychodzącego z budynku tłumu, górował nad turystami targającymi za sobą walizki. Nareszcie! Przyspieszył kroku przepychając się między ludźmi, ja zaś podniosłem się z metalowego krzesła i ruszyłem w jego kierunku. Wszedł na ulicę z ogromnym uśmiechem machając mi wolną ręką; w drugiej taszczył swoją sportową torbę i bagaż podręczny. I nagle cały ten piękny obrazek zmienił się w koszmar. Pisk opon, krzyk przechodniów i krew mieszająca się z kolorem jego włosów, gdy leżał na środku asfaltowej powierzchni. Podbiegłem najszybciej jak mogłem, przecisnąłem się przez wszystkich zgromadzonych i nagle zamarłem. Jego głowa była nienaturalnie przekręcona, w skórze tkwiły kawałki szkła, ubranie barwił szkarłat, słychać było tylko rzężenie uciekającego z płuc powietrza. Mój Boże, tylko nie to…

- Kagami!- wydarłem się spadając z łóżka w sypialni, po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Zupełnie nie wiedziałem co się dzieję, moje myśli wypełniał tylko obraz jego nieruchomego ciała i odłamków szkła zbitej przedniej szyby osobówki. Nic do mnie nie docierało, ledwo czułem otaczające mnie ciepło.
- Tetsu, co się stało?- spytała obejmująca mnie osoba. Słyszałem ją jak pod wodą, nie potrafiłem zidentyfikować jej głosu, zamiast odpowiedzieć, tylko bardziej się skuliłem.
- Hej, Kurokocchi, już dobrze, słyszysz?- kolejny głos, ten bardziej do mnie dotarł, choć wciąż nie wiedziałem kto do mnie przemawia.- To tylko zły sen…
- Kagami, on… Ten samochód… On…- dukałem przez łzy, bezwładnie opierając się o tors trzymającego mnie chłopaka. Sam już nie wiedziałem co było prawdą, a co nie.
- Tetsu, z Kagamim wszystko w porządku, przecież jakieś pół godziny temu z nim rozmawiałeś, uspokój się.
Powoli zaczęło do mnie docierać co się właśnie dzieje. Aomine przytulił mnie mocniej posyłając siedzącemu przy mnie, zatroskanemu Kise spojrzenie, którego nie rozumiałem, ale zdawało się, że on bez problemu odczytał zawartą w nim wiadomość i w ułamku sekundy przyniósł telefon, przez który ostatnio słyszałem głos Taigi. Szybko wybrał numer i nacisnął coś na ekranie komórki, rozległ się charakterystyczny dźwięk dla trybu głośnomówiącego. Nawiązywanie połączenia trwało długo, jak dla mnie zbyt długo, znów zaczęła ogarniać mnie panika. W końcu jednak ktoś odebrał i rozległ się głos rozmówcy.
- Kuroko?- głos Kagamiego. Normalny, pełny życia, choć wyraźnie zmęczony najprawdopodobniej właśnie trwającym treningiem.
- Kagamicchi, wszystko w porządku?- spytał blondyn, patrząc na mnie z delikatnym uśmiechem mającym na celu podniesienie mnie na duchu.
- Kise? Jestem teraz w trakcie treningu… Czemu dzwonisz z telefonu Kuroko?- jego głos przepełnił się niepokojem.
- Kurokocchi miał zły sen… Mamrotał coś o tobie, chyba śniło mu się, że coś ci się stało, no i nie możemy go uspokoić. Aominecchi kazał mi do ciebie zadzwonić.- Kise mówił spokojnie, ostrożnie łapiąc mnie za rękę i gładząc jej powierzchnię, ja zaś patrzyłem z niedowierzaniem na komórkę. Przesunąłem się bardziej w jej kierunku, ciągnąc za sobą Aomine.
- Znowu go straszysz, idioto.- Warknął chłopak nadal mnie obejmując.
- Zamknij się Ahomine… Jest tam gdzieś Kuroko?- spytał Kagami, wszystkie oznaki zmęczenia natychmiast zniknęły, został tylko czysty niepokój.
- Kagami-kun…- jęknąłem przecierając niemiłosiernie piekące oczy, z których znów poczęły płynąć łzy.- Kagami-kun?- powtórzyłem jeszcze raz, pewniej, lecz łamiącym się głosem.- Kagami? Wszystko w porządku, jesteś cały?
- Kuroko, co ci się śniło?- spytał poważnie, w tle słychać było niewyraźny głos jego trenerki. Powoli, starając się nie zanosić płaczem zacząłem mu wszystko opowiadać. Był cicho, bałem się myśląc o tym wszystkim po raz kolejny, Aomine siedział przy mnie trzymając telefon przejęty od aktualnie robiącego herbatę Kise.- Nic mi nie jest, nie martw się.- zapewnił mnie urywając mój monolog, ukrócając wszystkie moje wątpliwości i pozbawiając mnie strachu.- Będę za dwa dni i obiecuję ci, że nie dam się nikomu rozjechać, czy coś. Nic mnie nie powstrzyma od zobaczenia się z tobą, słyszysz? Muszę teraz kończyć, zadzwonię do ciebie po treningu, albo rano. Czekaj na mnie w domu dobrze? Kocham cię, śpij dobrze i niczym się nie przejmuj. Daj mi jeszcze na chwilę Aomine.- powiedział jednym tchem uspokajająco, z troską.
- Czego, Bakagami?- spytał  z typowym dla niego złośliwym uśmiechem, jednocześnie czochrając moje włosy.
- Zajmiecie się Kuroko do mojego powrotu? Ty i Kise? Lot mam zarezerwowany na jutro o 15:49, więc gdzieś do 11 powinienem być w domu. Mogę na was liczyć?
- Ty kiedyś beze mnie zginiesz, rudzielcu. Wracaj szybko i nie każ mu się więcej martwić; zajmiemy się wszystkim. Bez odbioru.- burknął Aomine kładąc się obok mnie na podłodze, co poskutkowało lekkim śmiechem Kagamiego. Jego śmiech naprawdę mnie uspokaja…
- Na razie.- palnął Kagami i po chwili słychać już było tylko dźwięk przerwanego połączenia. Spojrzałem na odrzucającego na łóżko telefon Aomine. Boże, co za wstyd… Podciągnąłem pod brodę kolana i spuściłem głowę, intensywnie się wpatrując w materiał dresów.
- Aomine-kun… Przepraszam.- mruknąłem cicho, jeszcze bardziej się kuląc.
- Za co ty mnie przepraszasz? Tetsu, wiesz, że zawsze możesz liczyć na mnie i Kise. To, że twój facet to idiota, to nie twoja wina.
- Aomine-kun…
Daiki parsknął śmiechem powoli podnosząc się z podłogi na widok niosącego na tacce herbatę Kise. Zgarnął z niej dwa kubki, jeden podał mi, drugi zatrzymał dla siebie. Przez chwilę siedzieliśmy w dość niezręcznej ciszy, która po kilku minutach przerodziła się w ożywioną dyskusję Aomine i Ryoty mającą na celu rozśmieszenie mnie. Cieszyłem się, niezwykle się cieszyłem, że mam takich przyjaciół, jednakże wciąż nawiedzały mnie pewne obawy… Jeszcze dwa dni, co?



                                                                            *****

Witam wszystkich! Tak jak zapowiadałam, pojawił się kolejny post! :3 Co prawda jest to straszne masło maślane i jestem z niego średnio zadowolona, ale mam nadzieję, że wam się spodoba! ;) Czekam na opinie ^^ Do końca tego miesiąca pojawią się jeszcze min. 3 posty (przynajmniej mam taką nadzieję) więc nie zostawię was bez pożywki :) Czy są jakieś pairingi, o których chcielibyście poczytać na moim blogu? Jeśli tak to dajcie znać, postaram się coś stworzyć~!

PS: Chciałabym podziękować Aries oraz Karolinie Czyż za tak podnoszące na duchu komentarze *O* Dziękuję, dam z siebie wszystko przy kolejnych wpisach~! :3

                                      

2 komentarze:

  1. Łii, reaktywacja! Cieszę się, że masz zamiar kontynuować pisanie. Rozdział świetny, Kurokoś jest naprawdę przesłodkii, chcę żeby Kagami już do niego wróciił! Bardzo mi się podobało i mam nadzieję, że będę mogła znowu coś poczytać już niebawem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejciu, dziękuję bardzo *o* Już niedługo pojawi się kolejna część, możesz być tego pewna ;3 Jednakże zanim tego dokonam dodam pożywkę w postaci AkaKuro, mam nadzieję, że i ona przypadnie Ci do gustu ^^ Pozdrawiam serdecznie <3

      Usuń